Tak oto przybywam do was z moim początkiem opowiadania o paringu Dramione. Mam nadzieję, że notka się spodoba. To jest mój pierwszy blog, dlatego zależy mi na szczerości. Także piszcie komentarze, czy się podobało, czy nie. :)
*******************
Nareszcie nadszedł długo wyczekiwany przez pewną brązowowłosą dziewczynę wrzesień. Jak ona kochała ten miesiąc. Nie tylko dlatego, że miała wtedy urodziny, ale dlatego, że znów zobaczy się ze swoimi przyjaciółmi. Harry, Ginny, Ron, Naville i Luna... tak bardzo za nimi tęskniła. Ostatnio widzieli się pod koniec lipca, kiedy kończyli odbudowywać Hogwart. To było w 31 lipca, czyli w urodziny Harry'ego. Reszta wakacji była dla niej wielkim wyzwaniem, bo
wiem poleciała do Australii odnaleźć swoich rodziców. Po tym jak rodzice Hermiony odzyskali pamięć, okazało się, że ma młodszego braciszka! Jakże ona się ucieszyła. Została z nimi do 30 sierpnia. Rodzice nie mogli się nią nacieszyć, a ona nie mogła się nacieszyć nimi i Jackiem.
Była godzina 10:00. Hermiona miała jeszcze godzinę do odjazdu pociągu. Peron 9 i 3/4 świecił jeszcze pustkami, więc postanowiła usiąść na pobliskiej ławce i poczekać na przyjaciół. Wyjęła książkę z transmutacji i zaczęła czytać, lecz nie trwało to długo, ponieważ ktoś do niej podszedł.
-Hej, Szlamciu. Jednak wróciłaś dokończyć rok i pouprzykrzać mi życie?
-Nie twoja sprawa Malfoy -warknęła- Odczep się!
-Nie tak ostro Szlamciu i nie pluj tak, jak mówisz, to nowy garnitur- wyszczerzył zęby.
-Gówno mnie obchodzi twój nowy garnitur, durny arystokrato! Może jednak pobrudzę cię szlamem i zetrę ci ten uśmieszek z tej twojej głupiej twarzyczki?
-Uspokój się Granger. To jest drogi garnitur. Ja może lepiej już pójdę,bo nie chce, żeby ktoś mnie z tobą widział.
-Nawzajem Malfoy. I jeszcze jedno... W tym roku nie zamierzam znosić twoich obelg na mój temat i moich przyjaciół, więc pilnuj się...
-Żadna Szlama nie będzie mi mówić, co mam robić! -warknął.
-Mam cię dość przebrzydły ślizgonie! -wyjęła różdżkę i wypowiedziała pierwsze zaklęcie jakie przyszło jej do głowy- Avis! -i już po chwili Malfoy uciekał w popłochu przed nadlatującymi ptakami.
-Jeszcze mnie popamiętasz Granger!
-Chciałbyś dupku -powiedziała i zaczęła się śmiać.
Była 10:40, więc zostało 20 minut. Pośpiesznie schowała książkę do torby i zaczęła wyglądać przyjaciół. Jako pierwsza zjawiła się Luna z Nevillem. Porozmawiali trochę, a po chwili dołączyli do nich Harry i państwo Weasley'owie.
-Oj, Hermionko jak ja cię dawno nie widziałam. -zaczęła mówić Molly.
-Ja pani też-powiedziała i przytuliła się do pani Weasley- Stęskniłam się za wami wszystkimi.
-My za tobą też- powiedzieli chórem i zaczęli się śmiać.
-No dosyć dzieciaki -powiedział pan Weasley- wsiadajcie już do pociągu, bo wam odjedzie.
Pożegnali się z państwem Weasley i już po chwili siedzieli w przedziale i gawędzili wesoło. Wszyscy czuli, że ten rok będzie wyjątkowy.
wiem poleciała do Australii odnaleźć swoich rodziców. Po tym jak rodzice Hermiony odzyskali pamięć, okazało się, że ma młodszego braciszka! Jakże ona się ucieszyła. Została z nimi do 30 sierpnia. Rodzice nie mogli się nią nacieszyć, a ona nie mogła się nacieszyć nimi i Jackiem.
Była godzina 10:00. Hermiona miała jeszcze godzinę do odjazdu pociągu. Peron 9 i 3/4 świecił jeszcze pustkami, więc postanowiła usiąść na pobliskiej ławce i poczekać na przyjaciół. Wyjęła książkę z transmutacji i zaczęła czytać, lecz nie trwało to długo, ponieważ ktoś do niej podszedł.
-Hej, Szlamciu. Jednak wróciłaś dokończyć rok i pouprzykrzać mi życie?
-Nie twoja sprawa Malfoy -warknęła- Odczep się!
-Nie tak ostro Szlamciu i nie pluj tak, jak mówisz, to nowy garnitur- wyszczerzył zęby.
-Gówno mnie obchodzi twój nowy garnitur, durny arystokrato! Może jednak pobrudzę cię szlamem i zetrę ci ten uśmieszek z tej twojej głupiej twarzyczki?
-Uspokój się Granger. To jest drogi garnitur. Ja może lepiej już pójdę,bo nie chce, żeby ktoś mnie z tobą widział.
-Nawzajem Malfoy. I jeszcze jedno... W tym roku nie zamierzam znosić twoich obelg na mój temat i moich przyjaciół, więc pilnuj się...
-Żadna Szlama nie będzie mi mówić, co mam robić! -warknął.
-Mam cię dość przebrzydły ślizgonie! -wyjęła różdżkę i wypowiedziała pierwsze zaklęcie jakie przyszło jej do głowy- Avis! -i już po chwili Malfoy uciekał w popłochu przed nadlatującymi ptakami.
-Jeszcze mnie popamiętasz Granger!
-Chciałbyś dupku -powiedziała i zaczęła się śmiać.
Była 10:40, więc zostało 20 minut. Pośpiesznie schowała książkę do torby i zaczęła wyglądać przyjaciół. Jako pierwsza zjawiła się Luna z Nevillem. Porozmawiali trochę, a po chwili dołączyli do nich Harry i państwo Weasley'owie.
-Oj, Hermionko jak ja cię dawno nie widziałam. -zaczęła mówić Molly.
-Ja pani też-powiedziała i przytuliła się do pani Weasley- Stęskniłam się za wami wszystkimi.
-My za tobą też- powiedzieli chórem i zaczęli się śmiać.
-No dosyć dzieciaki -powiedział pan Weasley- wsiadajcie już do pociągu, bo wam odjedzie.
Pożegnali się z państwem Weasley i już po chwili siedzieli w przedziale i gawędzili wesoło. Wszyscy czuli, że ten rok będzie wyjątkowy.








